W Polsce słychać dzwony, które mówią nam, iż zbliża się pora Mszy świętej a w Tunezji mają Ethen czyli nawoływanie muezzina do modlitwy. Słychać je 5 razy dziennie bo właśnie tyle razy w ciągu dnia modlą się muzułmanie: wcześnie rano, około południa, popołudniu, kiedy nastaje zmierzch i wcześnie w nocy. Nawoływanie muezzina wyznacza rytm życia w Tunezji, jednak z pewnością nie aż tak jak w innych krajach muzułmańskich. Przykładowo w czasie modlitwy w południe urzędy czy duże markety nadal są otwarte jednak prywatne małe sklepiki zostają zamykane by ich właściciele mogli się udać do meczetu na modlitwę.

W turystycznych miastach na wybrzeżu ciężko jest usłyszeć Edhan. Przynajmniej ja mam takie doświadczenia. Będąc tyle razy w miastach takich jak Hammamet, Nabeul czy Kelibia tylko raz udało mi się usłyszeć muezzina właśnie w Kelibii i ledwo go słyszałam. Natomiast w miastach takich jak moje, ilość meczetów jest tak duża, że nie trudno usłyszeć muezzinów z kilku meczetów. Ja akurat mieszkałam obok meczetu, o czym nieraz mogliście się przekonać ze zdjęć które dołączałam a w niewielkiej odległości znajdowały się kolejne, z których także słychać było muezzinów, u mnie zawsze się “spóźniał”.

Każdego piątku w południe można było także usłyszeć imama jem3a po nawoływaniu muezzina coś jakby kazanie.

Wiecie kiedy mój mały szwagier wysłał mi dzisiaj to wideo uzmysłowiłam sobie jak mi tego brakuje. Naprawdę. Mieszkając w Tunezji nieraz przypatrywałam się ludziom którzy zmierzają do meczetu. Kobiety wchodziły jednym wejściem a mężczyźni drugim, ulice pustoszały a zwłaszcza w Ramadanie. A potem po upływie kilku minut, po zakończonej modlitwie wychodziła cała “chmara” ludzi.

Related Post